Święta, święta i po świętach.

Święta, święta i po świętach. To chyba najczęściej słyszany frazes 26 i 27 grudnia. Po dwóch dniach spędzonych przy świątecznym stole, osobiście mam dość. Za dużo tego wszystkiego. Z drugiej strony, tyle przygotowań, pichcenia smakołyków, a drugiego dnia świąt i tak nikt nie ma siły już na to wszystko patrzeć. Dobrze, że to już koniec tego “obżarstwa” bo gdyby te święta trwały o parę dni więcej to nie wiem czy miałbym siłę ruszyć się z kanapy. Pogoda niestety nie bardzo dopisała. Meteorolodzy straszyli zimą stulecia, paraliżem na święta z powodu śniegu, a tu się okazało, że zima zamieniła się w powódź stulecia. Bardzo dużo miasteczek ucierpiało z powodu bez przerwy padającego deszczu. Na szczęście w okolicach Aberdeen nie było tak źle. Jedynie w Stonehaven trzeba było ewakuować około 100 domów zagrożonych zalaniem. I tak to właśnie spędziliśmy te święta, w rodzinnej atmosferze, przy kolędach, a co chyba najgorsze bez telewizora, gdyż mój odmówił posługi w pierwszy dzień świąt. No cóż, przynajmniej nie musiałem oglądać tych samych filmów puszczanych w zeszłym roku. Myślę więc, że niewiele straciłem. Najgorszy w tym wszystkim był powrót do pracy i pobudka o 5.30 rano. Po kilku dniach błogiego lenistwa udało mi się oczywiście zaspać, no ale cóż, zrobiłem to co miałem zrobić i to najważniejsze. Spora część z nas ma to szczęście mieć wolne między świętami. Trochę im zazdroszczę. Chociaż i tak nie mam na co narzekać, gdyż między świętami nie mam za dużo pracy.

Przed nami nowy rok, nowe plany, nowe postanowienia, nowe możliwości. Co jednak przyniesie, zobaczymy, oby tylko nie był gorszy od 2012.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *