Portugalskie połowy

Będąc na urlopie w Portugalii nie mogłem przegapić okazji wybrania się na rejs wędkarski. Już kilka tygodni wcześniej przeszukiwałem internet w celu znalezienia firmy oferującej taki typ rozrywki. Znalazłem ich dość sporo jednak oferta jednej szczególnie przykuła moją uwagę. Rejs miał trwać 6 godzin i było to tak zwane Reef Fishing czyli wędkowanie na rafach. Cena była dość kusząca.

Jednak po wymianie kilku maili zostałem poproszony o podanie danych karty kredytowej w celu potwierdzenia rejestracji. Tu taka mała uwaga, nigdy nie zgadzajcie się na podawanie żadnych danych do konta bądź karty kredytowej przez telefon albo tym bardziej email firmie, o której nie macie zielonego pojęcia. Możecie w ten sposób wpakować się nie potrzebnie w kłopoty. Po wysłaniu maila z odmową podania moich danych nie uzyskałem żadnego maila zwrotnego. Także niestety moje przypuszczenia okazały się słuszne. Firma – kant. Zrezygnowałem więc z ich usług i ponownie zasiadłem do internetu. Znalazłem kolejną firmę “Algarve Seafaris”. Okazało się, że oni mogą zaoferować mi 3 godzinny rejs do tego transfer z hotelu do portu i z powrotem. Cena również była przystępna. Dodatkowo jeszcze było 10% upustu przy bookowaniu online. Przystałem na te warunki szczególnie zaś gdy nikt nie poprosił mnie o dane mojej karty. Rejs miał się odbyć w piątek pomiędzy godziną 14 a 17. Kilka dni później otrzymałem telefon, że z jakichś przyczyn wyprawa musi być przesunięta o godzinę. Nie przeszkadzało mi to kompletnie wiec przystałem i na to.

Bus, który miał zabrać nas do portu przyjechał kilka minut po 14. Po drodze podziwialiśmy gaje drzewek pomarańczowych. Sam rejs zaczął się punktualnie o 15. Łódka nasza była niewielkich rozmiarów mogąca pomieścić maksymalnie 20 wędkarzy. Na pokładzie było nas dość sporo jednak zdecydowana większość nie miała pojęcia o wędkarstwie. Z początku zdziwiony byłem rodzajem sprzętu, gdyż były to lekkie wędziska zaopatrzone w 20g ciężarek na przyponie z dwoma przywieszkami o malutkich haczykach. Przyzwyczajony do wędkowania na cięższy sprzęt nie mogłem się do niego przyzwyczaić. Za przynętę robiły kawałki mrożonych kalmarów, których po prostu nie cierpię. Zatrzymaliśmy się po około 40 minutach od wypłynięcia z portu. Kapitan dał znak, iż możemy zacząć wędkowanie. Szczerze powiedziawszy z początku szło dosyć kiepsko. Nie znając za bardzo łowiska ani techniki połowu ciężko jest coś złapać. Jednak udało mi się wyciągnąć pierwszą rybę, a raczej rybkę, gdyż ten bliżej nie znany mi gatunek nie przekraczał 20 centymetrów długości. Jak się później okazało był to główny gatunek tutejszego łowiska. Nasz kapitan dał dobry przykład jak się łowi miejscowe ryby wyciągając po dwie sztuki praktycznie za każdym rzutem. Dzięki temu, że podpatrzyłem jego technikę udało mi się złowić jeszcze około 10 sztuk. Mimo tego byłem trochę rozczarowany, gdyż na wodach w których pływają marliny, tuńczyki czy rekiny błękitne, nie udało się złowić nic co byłoby godnego uwagi.

Na koniec jeszcze raz chciałbym przypomnieć, szukając jakichkolwiek firm oferujących turystom różne atrakcje, szczególnie za granicą, uważajcie na oszustów i nigdy nie podawajcie swoich danych do konta bądź kart kredytowych przez email lub też telefon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *