Pocztówka z Portugalii cz. 2

Wszystko co dobre szybko się kończy. I nasz urlop w Portugalii dobiegł właśnie końca. Po podróży trwającej prawie 16 godzin, (dojechać w nocy z lotniska Glasgow Prestwick do Aberdeen nie jest takie proste) bogatsi o wrażenia, dotarliśmy w końcu do domu. Pora więc podsumować ten jakże miło spędzony tydzień.

Tak na prawdę zobaczyliśmy tylko maluteńki skrawek tego pięknego kraju. Jednak tym razem w przeciwieństwie do naszego poprzedniego wyjazdu do Paryża, nie nastawialiśmy się na zwiedzanie, a po prostu na relaks.

Miejsce to jak najbardziej sprzyja temu. Nie ma tu za dużo atrakcji turystycznych, do koła praktycznie same hotele, bary i sklepy z pamiątkami. Jak już pisałem w poprzednim poście rozczarowała mnie kuchnia, większość barów serwuje kuchnię brytyjską, aczkolwiek i te dania smakują o niebo lepiej. Nigdzie nie znaleźliśmy tradycyjnych targów z owocami, czy produktami morza. A szkoda. Bo mogłoby to przyciągnąć jeszcze większą rzeszę turystów. Może też dlatego, że sezon turystyczny ma się tu dopiero zacząć. Mam taką nadzieję, gdyż “zangielszczenie” tamtejszej kultury nie działa zbyt korzystnie. Pewnie, dobrze jest porozumiewać się w języku angielskim praktycznie wszędzie, ale……. Nie o to tu chodzi. Dla porównania chociażby w Polsce na każdym kroku słyszy się na temat promowania lokalnych produktów. Dawania turystom tego co jest w danym regionie najlepsze. A tu, jakby o tym zapomniano. No cóż.

Podsumowując, warto chociaż raz wybrać się do Portugalii. Ludzie tutaj są naprawdę przyjaźnie nastawieni. Nie ma tego wszechobecnego snobizmu Wysp Brytyjskich. Całe rodziny mogą tutaj spędzić miło czas nad morzem w otoczeniu palm i drzewek pomarańczowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *