Początek sezonu

Kilka tygodni temu po raz pierwszy w tym roku wybrałem się na morze na ryby. Tym razem udało mi się namówić kolegę Sławka aby w końcu pojechał ze mną. Wziąłem ze sobą dwie wędki gdyż mój plan zakładał złowienie kilku makrel, i ustawienie drugiego kija na flądrę. Do Peterhead zajechaliśmy około 10 rano. Okazało się, że tym razem pomost jest otwarty. Szybko rozłożyłem swój sprzęt i zabrałem się za pomoc Sławkowi, gdyż była to jego pierwsza wyprawa wędkarska. Zarzuciliśmy przynęty i zaczęła się zabawa. W między czasie na pomost zjechało się całkiem sporo ludzi. Minęło pół godziny, godzina a my nadal staliśmy bez niczego. Pamiętam, że z pierwszej swojej wyprawy na morze w zeszłym roku przywiozłem skromne 5 makrelek. Miałem więc nadzieję, że nie będziemy wracać z pustymi rękami. Minęła kolejna godzina, dwie i nadal nic. Mój plan na flądry powoli palił na panewce, zresztą z obserwacji wywnioskowałem, że nikt z przebywających na pomoście nic nie złowił. Sławek nie miał wcale lepszych rezultatów ode mnie. Po dobrych trzech godzinach, wędkowania i spaleniu z pół paczki fajek postanowiłem w końcu zmienić przynętę. Tym razem założyłem choinkę z 6 haczykami, które upstrzone były w czarne piórka. Pierwszy rzut – nic. Drugi rzut, też nic, za trzecim rzutem poczułem branie. No nareszcie, pomyślałem. Teraz tylko nie stracić. Hol makreli nie jest zbyt skomplikowany jednak wyciągnięcie 4 lub 5 rybek daje fajny zastrzyk adrenaliny. W końcu udało się wyciągnąć rybę z wody. Jak się okazało wcale nie była to makrela, ale ku mojemu zdziwieniu, na żyłce trzepotał całkiem spory łosoś. W mgnieniu oka zebrało się koło mnie kilku wędkarzy podziwiających zdobycz i pytających na co łowie. Byli bardzo zdziwieni gdy odpowiadałem, że łowie na zwykłe piórka.
Prócz tego jakże smacznego okazu morskiej fauny niestety nie udało nam się złowić nic więcej tego dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *