Paryż – dzień trzeci.

Trzeci dzień urlopu w Paryżu zaczęliśmy z samego rana. O godzinie 10 byliśmy już gotowi do wyjścia. Jak zwykle wsiedliśmy w metro i po dosłownie kilku minutach byliśmy na Boulvard de Clichy. Znajduje się tu słynny na cały świat kabaret Moulin Rouge. Z zewnątrz tak naprawdę nic zachwycającego, a do środka nie weszliśmy z dość oczywistych powodów. Koszt takiej przyjemności to ponad 100 euro a na dodatek obowiązują stroje wieczorowe. Ulicę Boulvard de Clichy można by było określić jako francuską aleję czerwonych latarni. Prawdopodobnie dzięki znajdującemu się tu kabaretowi i kilku innym klubom z roznegliżowanymi tancerkami, sex interes kręci się tutaj znakomicie. I choć nie widzieliśmy pań oferujących swe usługi (przynajmniej nie za dnia) to sklepy z erotyczną bielizną, akcesoriami i różnego rodzaju płytami dvd otwarte są dla rozochoconej klienteli. Swoją drogą jestem ciekaw co dzieje się tutaj wieczorem. Pozostają mi tylko domysły (śmiech). Kolejnym przystankiem na trasie naszego zwiedzania był najstarszy cmentarz Paryża, Pere Lachaise. Pochowanych jest tu wiele znanych osób związanych z kulturą Paryża. Znaleźć tu można pomniki takich osób jak Honore de Balzac, Edit Piaf a także Jima Morrisona.  Na tym cmentarzu pochowany jest także Fryderyk Chopin. Cmentarz ten założony został 1804 roku w ogrodach przylegających do willi Mont-Louis, podarowanej przez Ludwika XIV swojemu spowiednikowi, Pere Lachaise, francuskiemu jezuicie. Większość pomników znajdujących się tutaj wykonane jest nie jak można by było się spodziewać z granitu a z piaskowca, którego trwałość jest o wiele mniejsza. Widać to ewidentnie w zniszczonych przez czas kapliczkach i monumentach. Na wielu pomnikach trudno nawet odczytać kto spoczywa w tym miejscu. Po zwiedzeniu cmentarza po raz kolejny wsiedliśmy w  metro, które tak na prawdę jest chyba najlepszym środkiem komunikacji w Paryżu, i pojechaliśmy na plac Denfert-Rochereau. W miejscu tym znajdują się podziemne katakumby – sieć korytarzy w dawnych kamieniołomach z czasów cesarstwa rzymskiego. Niestety nie udało się ich zwiedzić gdyż jak się okazało otwarte są od wtorku do niedzieli. Postanowiliśmy więc, przesunąć zwiedzanie tego miejsca na jutro. Spod katakumb przenieśliśmy się do Katedry Notre Dame. Katedra ta leży na znajdującej się na Sekwanie wyspie Ile de la Cite a plac przed nosi nazwę Jana Pawła II. W tej przepięknej architekturze widać kunszt francuskiego gotyku. Kiedy weszliśmy do środka okazało się, że bez przeszkód można było robić zdjęcia, a więc tym razem nie skończyło się na upomnieniach ochroniarzy. Budowa katedry rozpoczęła się w 1163 roku a zakończyła po ponad 180 latach w 1345 r. Długość jej wynosi 130 metrów a wysokość sklepienia przekracza 35. W środku robi naprawdę ogromne wrażenie, które tak na prawdę trudno jest wyrazić słowami. Trzeba to po prostu zobaczyć. Po obejrzeniu wnętrza, chcieliśmy jeszcze pójść na wieże ale okazało się, że ostatni wejście jest o godzinie 16, a było już przed 5. Wyszliśmy więc na zewnątrz i udaliśmy się na tyły katedry. Znajduje się tam tzw. Most Zakochanych, na którym pary na znak swojej miłości przywieszają podpisane kłódki. Tradycja mówi iż po zatrzaśnięciu takiej kłódki klucz należy wyrzucić do wody. Kupiliśmy więc w pobliskim sklepie z pamiątkami kłódkę (chyba najdroższą jaką kupiłem w życiu) podpisaliśmy i zawiesiliśmy na barierce mostu. Klucz uroczyście powędrował do wody. Na koniec tego dnia wybraliśmy się jeszcze na spacer ulicami w pobliżu katedry, w kierunku pięknego Hotelu De Ville oraz zaskakującego swym futuryzmem Centrum Pompidou. Na koniec zrobiłem jeszcze kilka fotek wieży Eiffla z brzegu Sekwany, a później znowu wsiedliśmy w metro i powróciliśmy do hotelu na zasłużony odpoczynek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *