Paryż – dzień pierwszy

W piątkowy (24/02/2012) wieczór, zmęczeni po pracy wsiedliśmy w pociąg relacji Aberdeen – Edynburg aby dostać się na samolot do Paryża. Samolot wystartował zgodnie z planem i po niecałej 1,5 godziny wylądowaliśmy na lotnisku Paryż – Beauvais. I tu niestety pierwsza niemiła niespodzianka ze strony służby granicznej. Pani w okienku, która utrzymywała, że nie mówi po angielsku (niestety żadne z nas nie mówi po francusku) postanowiła popsuć mój dowód osobisty, który był już lekko pęknięty. Pani tej się to widocznie nie spodobało. Jednak po wykonaniu kilku telefonów, bezczelnym powiedzeniu, że nie mówi po angielsku, a na koniec rzuceniu mojego złamanego na pół dowodu osobistego postanowiła mnie przepuścić. Swoją drogą zacząłem już się zastanawiać co będzie jak nie wpuszczą mnie do Francji. Na szczęście tak się nie stało i mogłem kontynuować moją podróż. Lotnisko Beauvais położone jest około 80 kilometrów od samego Paryża. Jednak trasę tą można pokonać na kilka sposobów. My wybraliśmy najprostszy, czyli autobus, który jest podstawiany dla pasażerów praktycznie każdego lotu do Paryża. Po trochę ponad godzinie dotarliśmy do centrum. Z centrum troche ponad 3 kilometrowy marsz do hotelu. W między czasie okazało się, że potrafię mówić po francusku (to oczywiście żart, chociaż znam parę zwrotów)
Po krótkim odpoczynku, zapoznaniu się z trasa tutejszego metra i zrobieniu zakupów w odległym o kilkaset metrów “niedrogim” sklepie postanowiliśmy wybrać się do centrum aby zobaczyć chyba najważniejszy obiekt Paryża. Dotarcie pod Wieżę Eiffla zajęło około 15 minut. Zaraz obok stacji swe dość brudne wody toczy Sekwana. Swoją drogą zastanawiam się dlaczego uważa się ją za jakże romantyczne miejsce. Brud, pełno śmieci i po prostu nie przyjemne. Ale jak już pisałem wcześniej, nie o Sekwanę tu chodziło. Zaraz po wyjściu ze stacji ukazał nam się majestatyczny widok 320 metrowej konstrukcji z żelaza. Nie powiem budowla ta sprawia potężne wrażenie. Kiedy dotarliśmy do Wieży powoli zaczynało się ściemniać, a wieża oświetlona była tysiącem świateł. Widok ten jest naprawdę wspaniały. I choć przeraza mnie wizja wjazdu na sam szczyt to przyznam się szczerze, że z dołu mógłbym ja podziwiać całymi godzinami. Niestety do tej słodkiej atmosfery dorzucić muszę łyżkę dziegciu. Otóż bardzo zaskoczył mnie fakt braku jakichś dodatkowych atrakcji w otoczeniu Wieży, chociażby straganów z pamiątkami. W pobliżu stoi co prawda karuzela, ale to nie jest to czego przeciętny turysta mógłby i chciałby się spodziewać. W pobliżu samej wieży pałęta się pełno “handlarzy” pamiątkami, głównie to obywatele Afryki lub Indii, którzy cały czas nagabują do kupna tandetny. Jedynym dobrym sposobem na pozbycie się niechcianego towarzystwa jest ignorowanie ich. Jedną rzecz, którą chciałbym podkreślić z dzisiejszego dnia to, fakt iż znalezienie kiosku z papierosami po godzinie 19 graniczy z cudem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *