Paryż – dzień drugi

Dzień drugi zaczął się dość późno. Po prawie 48 godzinach bez snu wstaliśmy dopiero dobrze po 11. Zabraliśmy się za śniadanie, a później za przygotowanie planu zwiedzania na dzisiejszy dzień. Po zawodach dnia poprzedniego mieliśmy nadzieję w końcu odkryć ten “romantyczny” Paryż. Po opracowaniu planu, spakowaliśmy wszystko to co było potrzebne na cały dzień i wyruszyliśmy z hotelu około godziny 13. Od początku chciałem zobaczyć miasteczko technologiczne. Wsiedliśmy więc w metro aby dojechać do celu. Po drodze czekały nas 2 przesiadki. Chcieliśmy kupić bilety całodniowe, ale okazało się, że jednorazowy bilet uprawnia do przesiadek w metrze. Ciekawostką jest, że jedna ze stacji przesiadkowych nazywała się Stalingrad. Po około pół godziny dojechaliśmy do celu. Niestety okazało się, że miasteczko to jest przereklamowane, a w dodatku w budowie i tak naprawdę nie ma za dużo do zwiedzania. Postanowiliśmy więc nie zastanawiać się długo i wróciliśmy na stacje metra. Kolejnym celem była Bazylika Sacre Coeur i Montmartre. Przyznać muszę, że nie spodziewałem się zbyt wiele po tym miejscu. Na szczęście się myliłem. Ze stacji metra do Bazyliki prowadzi wąska uliczka na której znajduje się bardzo dużo sklepików z pamiątkami. Sklepiki te, w których zawsze panuje porządek są dobrze wyposażone. Kupić można naprawdę wszystko, począwszy od długopisów, zapalniczek, replik Wieży Eiffla i innych figurek, przez pocztówki, kalendarze, książki (także w języku polskim) po ciuszki dla maluszków. Jest tu naprawdę wszystko na czym uda się umieścić napis “Paris”. Sklepiki te tworzą magiczną atmosferę. Mniej więcej w połowie tej uliczki spotkaliśmy człowieka sprzedającego pieczone kasztany prosto z patelni. Był to pierwszy raz kiedy jadłem pieczone kasztany i przyznam, że są naprawdę dobre, choć ponoć “… najlepsze kasztany są na Placu Pigalle…” Francuzi są specjalistami jeśli chodzi o pieczywo, można kupić tutaj setki rodzajów pieczywa, bułek, bagietek i innych przeróżnych wyrobów z mąki. Na rogu jednej z restauracji było okienko, w którym całkiem miła pani (mówiąca po angielsku) sprzedawała świeżo robione bagietki wypchane serem, pomidorami, sałatą, szynką lub kurczakiem. Zapach tych bagietek czuć już z odległości kilkudziesięciu metrów. Zjedliśmy po takiej bagietce, a później ruszyliśmy w górę po schodach do Bazyliki. Ze wzniesienia na którym stoi Sacre Coeur rozciąga się piękny widok na Paryż. Przed samą bazyliką mnóstwo turystów, uliczne teatrzyki i…. wszędobylscy “obwoźni” handlarze pamiątkami, którzy w tym miejscu nie są aż tak nachalni jak pod Wieżą Eiffla. Po krótkim odpoczynku i podziwianiu widoków weszliśmy do Bazyliki. Trwała właśnie msza. Bazylika robi naprawdę ogromne wrażenie, a samo zdobienie ołtarza jest naprawdę przepiękne. Pomimo zakazu fotografowania i upomnieniu przez ochroniarza udało mi się zrobić kilka zdjęć telefonem. Po obejrzeniu bazyliki zapuściliśmy się w wąskie uliczki ją otaczające. Tak jak i na poprzedniej uliczce znajduje się pełno sklepików z pamiątkami, restauracji i okienek oferujących coś do zjedzenia. Na jednym z placów prace swe wystawiali uliczni malarze, którzy za pewną opłatą oferowali namalowanie portretu. Na krążeniu po ciasnych uliczkach Montmartre zeszło się nam dobrze ponad 5 godzin, choć i to wydawało się mało. Posileni kolejną bagietką udaliśmy się w drogę powrotną na stacje metra, z której dojechaliśmy pod sam Łuk Triumfalny. Robi on, podobnie jak Wieża, spore wrażenie, jednak nic nie przebija ruchu ulicznego na rondzie wokół Łuku. Można by było go określić mianem “wolnej amerykanki”. Każdy jedzie jak chce i gdzie chce i do tego z każdego pasa, a najlepszym przewodnikiem jest klakson. Później jeszcze krótki spacer Champs-Elysees i powrót do hotelu. Tak zakończył się drugi dzień naszego pobytu w Paryżu.

W tym miejscu chciałbym również przeprosić wszystkich to czytających za brak zdjęć w galerii, ale internet do którego mamy dostęp w naszym pokoju jest po prostu bardzo kiepski i wrzucenie choćby małego zdjęcia trwa wieki. Obiecuje, że zdjęcia pojawią się tuż po naszym powrocie do Aberdeen.

 

One comment on “Paryż – dzień drugi

  1. Mirek pisze:

    siemka witam i pozdrawiam
    powiem ci że masz ciekawy styl opisowy zwiedzanych okolic paryskich a te małe fotki oddaja klimat całego opisu

    narazki do nastepnego razu.
    Mirek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *