Paryż – dzień czwarty

Dzień ten jest ostatnim dniem naszego zwiedzania Paryża. Jutro już wsiadamy w samolot i pora wracać do rzeczywistości. Wstaliśmy z samego rana i po krótkich przygotowaniach czekaliśmy na pociąg na pobliskiej stacji metra. Pierwszym celem dzisiejszego dnia był Grand Palace i Champs-Elysees. Dotarliśmy tam po kilku minutach. Szczerze powiedziawszy nie było zbyt wiele do oglądania, choć sam Pałac jest całkiem okazały. Zrobiłem kilka fotek i poszliśmy dalej. Kolejny przystanek to Place de la Concorde, na którym znajduje się obelisk z egipskimi hieroglifami. Czasami żałuje, że nie potrafię czytać staroegipskiego. Place ten powstał w 1775 roku, w celu ustawienia na nim pomnika Ludwika XV. Po kilku latach postawiono tutaj gilotynę na której głowę stracił Ludwik XVI oraz ponad 1300 innych osób. W 1831 roku ustawiono tutaj egipski obelisk podarowany przez wicekróla Egiptu Muhammada Alego. Obelisk ten ma ponad 3300 lat i pochodzi ze świątyni w Luksorze. Z placu de la Concorde udaliśmy się przez Ogrody Tuilerie do Luwru. Jak się oczywiście okazało był on zamknięty (jak pech to pech) ale przynajmniej udało się zobaczyć chyba najsłynniejszą piramidę w Europie. Na dalszą część dnia zaplanowane było zwiedzanie katakumb. Jak się jednak okazało, kolejka do wejścia długa była na jakieś 3 godziny czekania, więc musieliśmy sobie to odpuścić. Nie powiem, trochę się zawiodłem bo naprawdę chcieliśmy obejrzeć ten podziemny labirynt. Udało mi się jednak dowiedzieć kilku faktów na temat tego miejsca. Jest to sieć podziemnych korytarzy w dawnych kamieniołomach z czasów cesarstwa rzymskiego. W obawie przed panującymi epidemiami w XVIII wieku zaczęto znosić tu zwłoki z pobliskich cmentarzy. W XIX wieku utworzono tu pomieszczenia, które obecnie są udostępnione do zwiedzania. Ciekawostką jest iż Victor Hugo był częstym bywalcem tych podziemi. Umieścił w nich akcje swej powieści “Nędznicy”. Ostatnim punktem naszej dzisiejszej wycieczki był wjazd na szczyt Wieży Eiffla. Wjazd ten zaplanowany mieliśmy na godzinę 19.30 lecz pod samą wieżą byliśmy już dwie godziny wcześniej. Spacerując, dyskutowaliśmy o wrażeniach tych kilku dni. W między czasie zrobiłem jeszcze parę fotek. Gdy wybiła 19.30 udaliśmy się z Kasią do wejścia. Mieliśmy wykupiony bilet na najwyższy taras widokowy, który znajduje się na 275 metrów wysokości. Osobiście byłem przerażony, gdyż nie jestem fanem wysokości. Okazało się jednak, że nie ma możliwości wjechać na samą górę z powodu jakiegoś remontu. Aż mi ulżyło. Wjazd na drugi poziom trwa niecałe dwie minuty, a winda ma dwa poziomy. Z początku czułem się strasznie niepewnie, ale wystarczyło kilka chwil aby się przyzwyczaić. Widok rozciągający się w koło robi duże wrażenie, i raczej nie żałuje, że weszliśmy tu wieczorem kiedy było już ciemno. Przy okazji trafiliśmy na plan zdjęciowy Bollywood’skiej superprodukcji (śmiech). Zejście z wieży nie jest wcale takie proste. Początkowo poszliśmy klatką schodową na pierwszy poziom, a potem czekaliśmy dobre 15 minut na windę na dół. Był to ostatni punkt naszej wycieczki do Paryża. Wróciliśmy do hotelu i zaczęliśmy pakować nasze bagaże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *