Category: Pocztówki

Pocztówka z Maroka cz.2 – Marrakesz.

W centralnej części Maroka leży Marrakesz, o którym mówi się jako o nieoficjalnej stolicy. Obecnie miasto to zamieszkuje ponad 1 milion mieszkańców. Marrakesz powstał w pierwszej połowie XI wieku, początkowo jako niewielka osada berberyjska. Pierwsze mury miejskie zbudowano już w XII wieku. Przetrwały one do dziś w praktycznie nie zmienionej formie. Czytaj dalej

Pocztówka z Maroka cz.1 – Agadir

Tegoroczną wyprawę do Maroka rozpoczęliśmy w dość nietypowy sposób, od podróży autobusem przez całe Wyspy Brytyjskie. Sposób to może i nie najszybszy ale za to najtańszy na dostanie się z Aberdeen do Londynu. Wylot zaplanowany był na 8.15 rano w sobotę. Wyruszyliśmy w czwartek wieczorem, także do stolicy kraju dojechaliśmy nazajutrz o 6 rano. Będąc pierwszy raz w Londynie ciężko było ogarnąć co i jak i w którą stronę. Ale jak to bywa w takich sytuacjach “koniec języka za przewodnika” i jakoś się udało. Kiedy już ulokowaliśmy się na noclegu przyszła pora na, ekspresowe wręcz, zwiedzanie. Nie powiem, że zobaczyliśmy dużo, ale przynajmniej zaliczyliśmy Big Ben, Pałac Buckingham i Trafalgar Square, na którym odbywał się targ kuchni malezyjskiej. Czytaj dalej

Pocztówka ze Skye

Od dawna palowaliśmy udać się z wyprawą na wyspę Skye. Według opisów w internecie i relacji osób, które tam były jest to jeden z najpiękniejszych zakątków Szkocji. Okazja do wyjazdu nadarzyła się w połowie maja, kiedy to odwiedzili nas goście z Polski. Wyjazd zaplanowaliśmy na sobotę wczesnym rankiem, tak żeby u wrót Skye w zamku Eilean Donan być około 10 rano. Samochód spakowaliśmy dzień wcześniej, by rano tylko wstać i wyruszyć jak najszybciej. Do zamku dotarliśmy po około 4 godzinach jazdy.
Czytaj dalej

Pocztówka z Portugalii cz. 2

Wszystko co dobre szybko się kończy. I nasz urlop w Portugalii dobiegł właśnie końca. Po podróży trwającej prawie 16 godzin, (dojechać w nocy z lotniska Glasgow Prestwick do Aberdeen nie jest takie proste) bogatsi o wrażenia, dotarliśmy w końcu do domu. Pora więc podsumować ten jakże miło spędzony tydzień.

Tak na prawdę zobaczyliśmy tylko maluteńki skrawek tego pięknego kraju. Jednak tym razem w przeciwieństwie do naszego poprzedniego wyjazdu do Paryża, nie nastawialiśmy się na zwiedzanie, a po prostu na relaks.
Czytaj dalej

Pocztówka z Portugalii

Mija już trzeci dzień w Portugalii i muszę przyznać, że jest naprawdę fajnie. Mimo tego, że jesteśmy tutaj chyba najmłodszą parą, w okół ludzie od 40 lat wzwyż. Czuję się trochę jak na wycieczce dla pensjonariuszy. Z Aberdeen wyjechaliśmy w czwartek rano, autobusem do Glasgow. Po prawie 5 godzinach dotarliśmy do lotniska. Co prawda nie przeszkadza mi jazda autobusem, ani nie mam choroby lokomocyjnej, ale po tak długiej jeździe czułem się trochę zmarnowany. Na lotnisku standardowo, odprawa bagażu, kontrola, wejście na pokład. Z początku myślałem, że w samolocie nie będzie dużo ludzi. Jakie było moje zaskoczenie kiedy okazało się, że samolot jest wypchany po brzegi. Nie było ani jednego wolnego miejsca. I tu niemiła niespodzianka. Na pokładzie temperatura musiała być zbliżona do 30 stopni bo czułem się jak w saunie. No ale cóż. Możliwe, że pilot chciał po prostu przyzwyczaić nas do temperatury w Portugalii.
Czytaj dalej

Pocztówka z Highlandów

Długo zabierałem się za napisanie choćby krótkiego posta z naszej ubiegłorocznej wycieczki w szkockie Highlandy. Ostatnimi czasy opuściła mnie po prostu wena. Nie mogąc zebrać paru słów do kupy odkładałem ten wpis w nieskończoność. Ale w końcu przyszedł czas na naskrobanie chociażby kilku zdań. Nie była to moja pierwsza wyprawa w ten rejon Szkocji i chyba mogę powiedzieć, że znam go dosyć dobrze, mimo tego ilekroć jestem w tym miejscu, zawsze wywiera ono na mnie tak samo wielkie wrażenie jakbym był tu pierwszy raz. Czytaj dalej

Paryż – dzień czwarty

Dzień ten jest ostatnim dniem naszego zwiedzania Paryża. Jutro już wsiadamy w samolot i pora wracać do rzeczywistości. Wstaliśmy z samego rana i po krótkich przygotowaniach czekaliśmy na pociąg na pobliskiej stacji metra. Pierwszym celem dzisiejszego dnia był Grand Palace i Champs-Elysees. Dotarliśmy tam po kilku minutach. Szczerze powiedziawszy nie było zbyt wiele do oglądania, choć sam Pałac jest całkiem okazały. Zrobiłem kilka fotek i poszliśmy dalej. Kolejny przystanek to Place de la Concorde, na którym znajduje się obelisk z egipskimi hieroglifami. Czytaj dalej

Paryż – dzień trzeci.

Trzeci dzień urlopu w Paryżu zaczęliśmy z samego rana. O godzinie 10 byliśmy już gotowi do wyjścia. Jak zwykle wsiedliśmy w metro i po dosłownie kilku minutach byliśmy na Boulvard de Clichy. Znajduje się tu słynny na cały świat kabaret Moulin Rouge. Z zewnątrz tak naprawdę nic zachwycającego, a do środka nie weszliśmy z dość oczywistych powodów. Koszt takiej przyjemności to ponad 100 euro a na dodatek obowiązują stroje wieczorowe. Ulicę Boulvard de Clichy można by było określić jako francuską aleję czerwonych latarni. Prawdopodobnie dzięki znajdującemu się tu kabaretowi i kilku innym klubom z roznegliżowanymi tancerkami, sex interes kręci się tutaj znakomicie. Czytaj dalej

Paryż – dzień drugi

Dzień drugi zaczął się dość późno. Po prawie 48 godzinach bez snu wstaliśmy dopiero dobrze po 11. Zabraliśmy się za śniadanie, a później za przygotowanie planu zwiedzania na dzisiejszy dzień. Po zawodach dnia poprzedniego mieliśmy nadzieję w końcu odkryć ten “romantyczny” Paryż. Po opracowaniu planu, spakowaliśmy wszystko to co było potrzebne na cały dzień i wyruszyliśmy z hotelu około godziny 13. Od początku chciałem zobaczyć miasteczko technologiczne. Wsiedliśmy więc w metro aby dojechać do celu. Po drodze czekały nas 2 przesiadki. Chcieliśmy kupić bilety całodniowe, ale okazało się, że jednorazowy bilet uprawnia do przesiadek w metrze. Czytaj dalej

Paryż – dzień pierwszy

W piątkowy (24/02/2012) wieczór, zmęczeni po pracy wsiedliśmy w pociąg relacji Aberdeen – Edynburg aby dostać się na samolot do Paryża. Samolot wystartował zgodnie z planem i po niecałej 1,5 godziny wylądowaliśmy na lotnisku Paryż – Beauvais. I tu niestety pierwsza niemiła niespodzianka ze strony służby granicznej. Pani w okienku, która utrzymywała, że nie mówi po angielsku (niestety żadne z nas nie mówi po francusku) postanowiła popsuć mój dowód osobisty, który był już lekko pęknięty. Pani tej się to widocznie nie spodobało. Jednak po wykonaniu kilku telefonów, bezczelnym powiedzeniu, że nie mówi po angielsku, a na koniec rzuceniu mojego złamanego na pół dowodu osobistego postanowiła mnie przepuścić. Czytaj dalej